Miałam pisać często- a tu kilkutygodniowa przerwa..
Nie miałam w sumie czasu pisać, była u mnie siostra ,poza tym nie miałam weny a nie chcę dodawać notek tylko po to żeby były, ale żeby miały jakiś sens.
Dziś mnie natchnęło na taki temat: Czy lepiej jest mieć jedną przyjaciółkę/przyjaciela, czy odpuścić sobię przyjaźń i mieć kilku bardzo dobrych znajomych?
Osobiście uważam przyjaźń za przereklamowaną, może dlatego że baaaardzo dużo razy się zawiodłam na "przyjaciółkach"
Podziwiam przyjaźnie szczere, trwające kilkanaście lat, ale mnie osobiście coś takiego nie spotkało.
Pewnie to też moja wina, bo jestem typem samotnika. Wolę raz na jakiś czas spotkać się z kilkoma znajomymi, pogadać o wszystkim i o niczym, niż dzielić się wszystkim z jedną osobą.
Jeżeli masz przyjaciela-przywiązujesz się do niego, jest dla Ciebie jak rodzina. Kochasz ją/go , jesteś dla niego w stanie zrobić praktycznie wszystko. Przy nim możesz byś sobą, wiesz że masz na kogo liczyć, masz kogoś, kto zawsze Cię zrozumie.
Ale gdy najlepszy przyjaciel zawiedzie , Twój świat nagle się rozpada i zostajesz sam.
Każde spotkanie , nawet przypadkowe z tą osobą boli, tęsknisz za tym co było.
I bardzo ciężko jest to wszystko odbudować..
Patrze na to pesymistycznie, wiem ale wszędzie jest pełno sztucznych przyjaźni. Czasami mam wrażenie że ludzie przyjaźnią się tylko na pokaz, żeby było wspólne zdjęcie, żeby można było dodać hasztag #bff.
I osobiście wolę mieć kilku dobrych znajomych, do których staram się nie przywiązywać- nie boje się że odejdą bo nic szczególnego nas nie łączy.
A Wy co sądzicie na ten temat? A może macie kogoś, kto jest dla was jak rodzina ?